Czy po beatyfikacji Jana Pawła II serce papieża trafi na Wawel? Zdaniem bp. Tadeusza Pieronka, byłego przewodniczącego krakowskiego trybunału ds. beatyfikacji Jana Pawła II, jest to możliwe - pisze “Wprost”. Serce zostanie prawdopodobnie wystawione w szklanej gablocie, podłączone do respiratora i wypełnione krwią od honorowych dawców, by mogło znów zabić dla polskiego narodu.
Jeśli to się nie uda, to “na pewno do Krakowa trafią jakieś relikwie pierwszego stopnia, czyli fragmenty ciała.”, mówi dalej Pieronek. W tej chwili trwają twarde negocjacje z Watykanem w sprawie śledziony lub wątroby, a kwestia lewej dłoni jest podobno już przesądzona i zostanie umieszczona w specjalnym pudełku przy wejściu do Kościoła Mariackiego na krakowskim Rynku. Odpowiednio zakonserwowana przez rosyjskich specjalistów i połączona ze skomplikowanym mechanizmem, dłoń będzie wyskakiwać z pudełka i machać przyjaźnie do każdego wiernego, który wrzuci do pudełka 5 złotych.



Już zapomniałem prawie o Jarku K., sfrustrowanym po przegranych wyborach, wciąż cierpiącym na swoją manię prześladowczą wyznawcy teorii spiskowej przy której nawet te spiski, w które ja wierzę, wydają ledwie niewinnymi zabawami w piaskownicy. Zapomniałem, w ogóle polityka mnie nie zajmowała ostatnio. Jest tyle innych ciekawych rzeczy na świecie, a kiedy teraz rządzą ludzie o których można powiedzieć, że wydają się być w miarę normalni i mają jako taki kontakt z rzeczywistością, nie widzę potrzeby, żeby się tym zajmować.
Janusz Palikot. Polityk podobno kontrowersyjny, pozostający poza głównym nurtem swojej partii, mający swoje zdanie i nie obawiający się tego zdania wypowiadać, niezbyt przejmując się możliwymi konsekwencjami, czy to politycznymi czy prawnymi. Nie ulega poprawności politycznej PO, nie podlizuje się masom, zachowuje dużą niezależność. Czy takie cechy powinniśmy cenić w polityku? Czy może oczekujemy posłuszeństwa partii, zastępu bezmyślnych robotów, bez własnego zdania, bez kręgosłupa?
Konserwatywny liberalizm. Dla mnie to oksymoron, jak “dobry Bóg” albo “żywy trup”. Dla Tuska jednak stał się złotym środkiem pozwalającym na zadowalanie zarówno tych bardziej postępowych i światłych warstw społecznych, jak i tak zwanego ciemnogrodu. Ciekaw byłem jak ta taktyka wyborcza przeniesie się na pierwsze dwa lata działania rządu (bo później znów trzeba zacząć myśleć o wyborach). Niestety, kręgosłup Tuska okazał się gumowy.
Zwiedziłem w swoim życiu wiele budzących respekt świątyń. Arcydzieł sztuki budowlanej, tworzonych ku chwale któregoś z bogów, mających wiernym choć w malutkiej części pokazać piękno i potęgę tej mitycznej istoty. Budowli działających na wyobraźnię, majestatycznych, wspaniałych.




