Rozczłonkowywanie JP2.

Czy po beatyfikacji Jana Pawła II serce papieża trafi na Wawel? Zdaniem bp. Tadeusza Pieronka, byłego przewodniczącego krakowskiego trybunału ds. beatyfikacji Jana Pawła II, jest to możliwe - pisze “Wprost”. Serce zostanie prawdopodobnie wystawione w szklanej gablocie, podłączone do respiratora i wypełnione krwią od honorowych dawców, by mogło znów zabić dla polskiego narodu.

Jeśli to się nie uda, to “na pewno do Krakowa trafią jakieś relikwie pierwszego stopnia, czyli fragmenty ciała.”, mówi dalej Pieronek. W tej chwili trwają twarde negocjacje z Watykanem w sprawie śledziony lub wątroby, a kwestia lewej dłoni jest podobno już przesądzona i zostanie umieszczona w specjalnym pudełku przy wejściu do Kościoła Mariackiego na krakowskim Rynku. Odpowiednio zakonserwowana przez rosyjskich specjalistów i połączona ze skomplikowanym mechanizmem, dłoń będzie wyskakiwać z pudełka i machać przyjaźnie do każdego wiernego, który wrzuci do pudełka 5 złotych.

więcej…

Lincz na Max’ie Mosley’u.

Max Mosley to od 1993-go roku prezydent FIA. Przez Brytyjczyków postrzegany jako sprzyjający Ferrari, przez Hiszpanów i Włochów jako trzymający stronę McLarena i ich złotego czarnego chłopca Hamiltona, przez resztę świata oceniany zwykle jako bezstronny i sprawny polityk, który doprowadził F1 do pozycji, jaką obecnie zajmuje. Ma pecha, że jego ojciec, Sir Oswald Mosley, był przed wojną i po niej zwolennikiem faszyzmu i fanem Hitlera, Mussoliniego i Franco. Już samo to nie zaskarbia mu fanów wśród wyspiarzy, a ostatnio brytyjski szmatławiec News Of The World - takie mniej więcej gówno jak nasz Fakt - wdarł się do jego życia prywatnego i zamieścił zdjęcia z orgietki, jaką Max sobie po godzinach pracy urządzał.

Jaka może być reakcja ludzi inteligentnych i szanujących wolność osobistą na takie pogwałcenie wszelkiej przyzwoitości i prywatności? Jak można ocenić działalność “dziennikarzy”, którzy aranżują intymną sytuację i rozpowszechniają nielegalne z niej zdjęcia? Rozumiem, że proste gospodynie domowe i ich mężowie alkoholicy zadrżą z oburzenia, gdy przeczytają tytuł “Szef F1 w nazistowskiej orgii z pięcioma dziwkami”, ale każdy rozsądny człowiek powinien zadrżeć z oburzenia, że rażąco naruszono prywatność i intymność człowieka.

więcej…

Oingo Boingo.

Mimo, że bardzo cenię muzykę lat 80-tych, zespół Danny’ego Elfmana jakoś umknął mojej uwadze. Dopiero na soundtracku do filmu “Donnie Darko” natknąłem się na ich piosenkę “Stay”, która zahipnotyzowała mnie i uwiodła. Zacząłem więc przebijać się przez ich stare płyty znajdując mnóstwo perełek, jak “Little Girls” czy “Just Another Day”, aż wreszcie natrafiłem na “Insanity”…

Zapytany kiedyś czy jest ateistą, Danny Elfman odpowiedział: “Absolutely not. I believe in Dog.”

więcej

Devil’s haircut.


Proszę państwa, oto Satyr. Satyr jest z zespołu Satyricon i gościł na tegorocznej Metalmanii, wzbudzając zachwyty wśród niewiast i młodzieńców swoim nowym image’m. Muzyką także, bo ostatni album Satyricona - “Now, Diabolical” - to niezwykła hybryda black metalu i rocka, coś, co może pomóc przebić się tej muzyce do mainstreamu i wykreować może w przyszłości z Satyra prawdziwą gwiazdę, grającą na wielkich stadionach dla dziesiątek tysięcy ludzi. Tak przynajmniej być powinno, bo Sigurd Wongraven (tak naprawdę się nazywa nasz bohater) ma wszelkie zadatki na gwiazdę - prezencja, kontakt z publicznością i zdrowe podejscie do rzeczywistości, dzięki czemu uniknął w młodości przygód jakie stały się udziałem jego kolegów z podwórka. Varg Vickernes siedzi, Euronymus nie żyje, a Satyr nagrywa piosenki.

Poza odkryciem żelu do włosów dla black metalu tegoroczna Metalmania w ogóle przypadła mi do gustu. Overkill zagrał świetny koncert - brzmienie, wykonanie, dobór materiału, wszystko bez zarzutu. Do tego wokalista Bobby Ellsworth najwyraźniej przygotowywuje się do startu na igrzyskach w Pekinie w dyscyplinie “atak zza węgła”, bo co drugi kawałek znikał na chwilę ze sceny i przyczajał się, by sekundę przed rozpoczęciem partii wokalnych w dzikim pędzie wbiec z powrotem i dopaść mikrofonu w ostatniej chwili. Szacun.

więcej…

Neo, ratuj! Jarek się podpiął do Matrixa!

Już zapomniałem prawie o Jarku K., sfrustrowanym po przegranych wyborach, wciąż cierpiącym na swoją manię prześladowczą wyznawcy teorii spiskowej przy której nawet te spiski, w które ja wierzę, wydają ledwie niewinnymi zabawami w piaskownicy. Zapomniałem, w ogóle polityka mnie nie zajmowała ostatnio. Jest tyle innych ciekawych rzeczy na świecie, a kiedy teraz rządzą ludzie o których można powiedzieć, że wydają się być w miarę normalni i mają jako taki kontakt z rzeczywistością, nie widzę potrzeby, żeby się tym zajmować.

Co jednak mam poradzić na to, że dziś połowa wszystkich wiadomości jakie przeczytałem zaczyna się od nazwiska “Kaczyński” i zawiera materiał, który mógłby zainteresować najbardziej nawet zblazowanych psychologów amatorów? Czy ktoś ma prywatny telefon Jarka? To złoty klient, w głowie sieczka, w kieszeni kasy na kopy, trzeba tylko przekonać jego mamusię, że pomoc jest niezbędna.

Najsampierw pacjent przyznaje się, że chciał zamknąć do więzienia Krauzego bo błędnie myślał, że jest częścią układu. Ok, może nie mówi tego dosłownie, ale twierdzi, że “prezydent się mylił”, a ponieważ Lech to tylko taka nieudana, prodobno nadużywająca wina pacynka Jarka, możemy śmiało uznać, że JK mówi: “no, dałem ciała z tym Ryśkiem, ale teraz to by mi się jego kaska i koneksje mogły przydać”. Hip hip hura, w końcu wiemy na jakich zasadach miał funkcjonować biznes w IVRP - to jakby ktoś jeszcze mógł mieć wątpliwości.

więcej…

Ziobro zniszczył mi laptopa.

Naprawdę.

Padł mi ponad tydzień temu, zupełnie bez powodu. Po prostu przestał się włączać. Co prawda to też trochę moja wina, że kupiłem taki szmelc jak Compaq/HP, bo teraz jestem skazany na indolencję niedorobionego serwisu HP Total Care (minął tydzień a kurier wciąż się nie pojawił, żeby odebrać sprzęt), ale teraz już przynajmniej mogę choć trochę się odprężyć, bo znalazłem winnego. To musiał być Destruktor Ziobro. Zakradł się w nocy, walnął gumowym młotkiem w klawiaturę i laptop umarł.

Ok, nigdy nie darzyłem tego człowieka szacunkiem. Wydawał mi się mało inteligentny a jego zachowanie wskazywało na to, że ma charakter młodego czekisty lub ambitnego aparatczyka. Ale rozwijająca się właśnie “afera laptopowa” kazała mi zweryfikować swoje poglądy. Ten człowiek jest albo kompletnym durniem i półgłówkiem, który rozbija cegłówką kineskop żeby wyłączyć telewizor gdy idzie spać, albo ma wszystkich nas za idiotów. Innego wyjścia nie ma.

więcej…

Po Prostu Palikot.

Janusz Palikot. Polityk podobno kontrowersyjny, pozostający poza głównym nurtem swojej partii, mający swoje zdanie i nie obawiający się tego zdania wypowiadać, niezbyt przejmując się możliwymi konsekwencjami, czy to politycznymi czy prawnymi. Nie ulega poprawności politycznej PO, nie podlizuje się masom, zachowuje dużą niezależność. Czy takie cechy powinniśmy cenić w polityku? Czy może oczekujemy posłuszeństwa partii, zastępu bezmyślnych robotów, bez własnego zdania, bez kręgosłupa?

Wydaje się, że kontrowersja to drugie imię Palikota, ale jeśli dobrze się przyjrzeć, to właśnie jego prowokacje zdają się być bardziej racjonalne i rzeczowe niż ciche zgadzanie się na status quo.

więcej…

Tusk przeciw gejom.

Konserwatywny liberalizm. Dla mnie to oksymoron, jak “dobry Bóg” albo “żywy trup”. Dla Tuska jednak stał się złotym środkiem pozwalającym na zadowalanie zarówno tych bardziej postępowych i światłych warstw społecznych, jak i tak zwanego ciemnogrodu. Ciekaw byłem jak ta taktyka wyborcza przeniesie się na pierwsze dwa lata działania rządu (bo później znów trzeba zacząć myśleć o wyborach). Niestety, kręgosłup Tuska okazał się gumowy.

więcej…

Europę widzę chrześcijańską.

Świąteczny nastrój udzielił się Rektorowi Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, niejakiemu prof. ks. Dyduchowi, który sądząc, że Kościół Katolicki ma wyłączność na uwielbiane przez masy X-Masy, postanowił wykorzystać moment i dowalił co następuje:

“Niedawno byliśmy świadkami podpisania Traktatu Reformującego. Szkoda, że zabrakło w nim odwołania się do imienia Bożego i do chrześcijańskich korzeni Europy. W tej sytuacji odnosi się wrażenie, jak gdyby Europa, reprezentowana przez pewną, wpływową część polityków, urzędników i publicystów bała się Jezusa i jego Ewangelii. Tymczasem, jak nauczał wielki prorok naszych czasów Jan Paweł II, Jezus i Ewangelia jest po stronie Europy”

więcej…

Tour Eiffel - ku chwale inżynierom.

Zwiedziłem w swoim życiu wiele budzących respekt świątyń. Arcydzieł sztuki budowlanej, tworzonych ku chwale któregoś z bogów, mających wiernym choć w malutkiej części pokazać piękno i potęgę tej mitycznej istoty. Budowli działających na wyobraźnię, majestatycznych, wspaniałych.

Miałem dziś okazję przejść się znów, po latach, po Paryżu. Pogoda kiepska, ale jak człowiek kamieniem rzuci to na 90% w zabytek trafi, więc krążyłem i rozglądałem się. Aż doszedłem do wieży Eiffla i oniemiałem.

Oczywiście, byłem tu przecież parę lat temu, i na górze i na dole i w ogóle. I znam ten kształt jak każdy - z widokówek, ze zdjęć, z Google Earth i z autopsji. Ale kiedy stanąłem pod nią w nocy, smukłą, cudownie oświetloną, pięknie skomponowaną, tak oryginalną na tle Paryża - pomyślałem sobie: “Nie trzeba wyimaginowanych inspiracji”.

Kształt wieży jest taki, a nie inny ze względów inżynierskich - największą obawą konstruktorów było zawalenie się konstrukcji z powodu wiatru, stąd kwadratowa podstawa konstrukcji i linie jak wykresy funkcji wykładniczej, a także ażurowa konstrukcja. Wieża Eiffla jest ekstrawagancka, ale dogłębnie sensowna.

Tyle mi przyszło do głowy a propos czynionych często prób obrony idei religii jako inspiracji dla artystów. Tak, tak, ogłupiliśmy całe kontynenty i wyrżnęliśmy narody, ale jakie piękne wiersze, budowle i garnki dzięki temu powstały! No więc ta metalowa konstrukcja to twarde, bezdyskusyjne stwierdzenie: “Już nie”.