o autorze
Kub.
Ateista. Introwertyk. Racjonalista.
Czytelnik starego s-f i Gombrowicza.
Uzależniony od gier komputerowych i coca-coli.
Wróg fanatyzmu, religii i innych przejawów ludzkiej głupoty.
Fan F1, MotoGP, snookera, wyścigu Tour de France i różnych innych sportów.
Brzdąka niekiedy na gitarze, skomponuje to i owo od czasu do czasu, można efektów posłuchać tutaj.
Ukrywa się pod mailem: kuba(małpa)ovs.art.pl









Hmm… Pewnie minęłabym Cię tysiąc razy na ulicy i nie poznała. A jednak dobrze Cię pamiętam. Słowo abnegat pierwszy raz uderzyło o moje uszy właśnie dzięki Tobie (jakże trafnie Cię wtedy określono). Tyle lat temu.
Pozdrawiam
Karolina
Mogę mieć tylko nadzieję, że abnegacja występuje tu w rozumieniu “wyrzeczenie się czegoś w imię wartości wyższych”, a nie w rozumieniu, że jestem flejtuchem :/ Nigdy nie wiem czy mnie chwalą, czy obrażają…
Pozdrawiam również, Karolino, pamiętam dobrze wszystkie poznane Karoliny, nie jestem tylko pewien, którą jesteś :)
:)
Pozdrawia astromaria – nie katoliczka, nie ateistka. Nawet chyba nie agnostyczka (kiepska jestem z etykietek). Racjonalna i irracjonalna jednocześnie, na wszystko otwarta, dostrzegająca wady i zalety zarówno ateizmu, jak i duchowości (duchowości, nie religii!)
Otóż… jestem tą Karoliną od nortona… tą – co to nie mogła go pojąć… i który potem w życiu akurat na nic się nie przydał.
Abnegat zdecydowanie w pierwszym rozumieniu, flejtucha ubrałabym w zupełnie inne określenie.
Dwie drogi
Każdy człowiek ma wolną wolę i może wybrać wieczność dla siebie dobrą lub złą. Żeby iść do piekła nie trzeba robić nic. Żeby się zbawić należy się mocno starać. Św. Piotr napisał: 1P 4:18 “A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?” Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Mt 7:13 “Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.” W Dzienniczku św. Faustyny czytamy:
W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegając, że już koniec. Ale na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli [mieli] łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia, i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach.
Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło.
Wybór drogi należy do Ciebie.
Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.
Pozdrawiam. Tadeusz katolik
http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
Przepraszam jeśli nie chcesz poznać Prawdy, która wyzwoli z błędów ciemności.
Zabawne, że powyższy wpis KatoTadka wordpressowy filtr zakwalifikował jako spam – to musi być szatańska sprawka!
Dzienniczek św. Faustyny – a myślałem, że słyszałem już wszystko… Nie wiem na jakiej płaszczyźnie miałbym się porozumiewać z kimś, kto operuje takim bełkotem, więc mogę tylko podziękować KatoTadkowi za odwiedzenie mojej stronki i zasugerować wizytę u psychiatry.
Ja tak z ciekawości… piszesz że jesteś ateista, a wręcz oficjalnie nienawidzisz fanatyzmu i innych przejawów ludzkiej głupoty… A to już domena satanizmu. Nie jesteś czasem satanistą? ;-) Ale hej, poważnie pytam. Bo kiedyś sataniści się zbiorą i zniszczą wszystkie kościoły, zarówno katolickie jak i muzułmańskie. A przynajmniej ja mam taką nadzieję… Naiwny jestem, nie? :P
Zawsze uważałem satanizm za formę ateizmu. So here you go.