Salwator – pierwsza wolna szkoła w Polsce.
Wolna od katolickiej propagandy – przynajmniej częściowo, bo wciąż na jej teren będą wpuszczani katecheci, księża i inne typy spod ciemnej gwiazdy. Czy też krzyża.
Tak czy inaczej: prywatna szkoła Salwator zdjęła w klasach krzyże ze ścian i za tą postawę należą się jej gratulacje. Krakowska kuria nazywa to brakiem tolerancji wobec katolików i rozważa cofnięcie tam prawa nauczania religii. Tupet i głupota krakowskiej kurii są olbrzymie, ale to nic nowego, natomiast z niecierpliwością czekam aż zaprzestaną tam nauczać bzdur. Odwagi, kurio, wycofaj swoich szpiegów z terenów skażonych świeckością.
Nie wiem, kim są nowi właściciele szkoły, ale mam nadzieję, ze wytrwają w swojej słusznej decyzji mimo całego wściekłego jazgotu motłochu. Nie będzie to łatwe, szczególnie w tradycyjnie zaściankowej i przesądnej Małopolsce, ale trzymam kciuki i liczę na kolejnych odważnych. Szczególnie wśród szkół publicznych.
Co właściwie stało się przez ostatnie 20 lat z oczywistą zasadą świeckości szkolnictwa? Do dziś nie mogę pojąć jakim prawem wpuszcza się na teren szkół osoby z organizacji uwikłanej w niekończące się skandale pedofilskie i – co gorsza – pozwala się im “nauczać”. Użyłem cudzysłowu, bo słowo “nauczać” implikuje przekazywanie wiedzy, więc właściwie nie powinno się go używać wobec lekcji religii.
Zabawne jest słuchanie opinii katolików na ten temat – nie wymagam co prawda od nich znajomości i stosowania logiki, ale wciąż zaskakują mnie absolutną niezdolnością do rozumienia znaczenia prostych słów. Przykład pierwszy z brzegu: “Nie przemawiają do mnie argumenty, że wyznawcy innych religii mogą czuć się nieswojo w salach z krzyżem. Jestem katoliczką i wiem, że po tym, co się stało, to katolicy czują się nieswojo w tej szkole. Pod hasłem tolerancji demonstruje się nietolerancję”. Długo musiałbym kombinować, żeby samemu wymyślić taki natłok głupoty w tak niewielu słowach.
Muszę powiedzieć, że nie przemawiają do mnie argumenty, że katolicy mogą czuć się nieswojo w pomieszczeniach, w których nie wisi krzyż. Widziałem katolików w tramwaju, widziałem katolików w mięsnym, widziałem ich w toaletach publicznych i na dworcach kolejowych. I wydawało mi się, że czuli się tam świetnie! Żadnych krzyży na ścianach, a oni poczynali sobie zupełnie spoko. Da się!
Tak więc, pierwszy krok wykonany. Może potrzeba zmiany pokolenia, może dwóch, może i trzech, ale jestem przekonany, że da się wypchnąć ciemnotę z przestrzeni publicznej. Człowiek ma prawo marzyć.



Ja widziałem katolików w “monopolowych” i przed budką z piwem. Robili wrażenie bardziej zadowolonych niż w kościele. Nie manifestowali z powodu braku krzyży.