Tour de France 2008: Niech wygra najmniejszy fajtłapa.
To naprawdę przykre. Zamiast otwierać zimnego Kronenburga i wyciągnięty w fotelu napawać się startem kolejnego TdF’a, ja siedzę w domu i tylko sprawdzam wyniki. Tegoroczny Tour de France to farsa. Trzeba jakoś to przeczekać, dociągnąć do Vuelty.
Dlaczego? Spójrzmy na zdjęcie po prawej. Zrobiono je na Polach Elizejskich po zakończeniu ostatniego etapu zeszłorocznego Tour’u. W środku widzimy Alberto Contadora z teamu Discovery, zwycięzcę klasyfikacji generalnej. Na trzecim stopniu podium stoi jego kolega z zespołu, Levi Leipheimer, który także mógł wygrać wyścig, gdyby troszkę odważniej pojechał w górach. Na drugim miejscu jest Cadel i Evans i – uwaga! – jest jedyną osobą na zdjęciu, którą dopuszczono do tegorocznego wyścigu.
Czyżby Alberto albo Levi, lub ich kolega z drużyny Andreas Kloeden zostali przyłapani na dopingu? Nie. Może więc szef ich zespołu, Johan Bruyneel, jest umoczony w jakąś aferę? Też nie.
Powód jest zupełnie inny. Otóż Johan Bruyneel zrobił coś niewybaczalnego w przeszłości – wygrał z Lance’m Armstrongiem i teamem US Postal/Discovery siedem razy pod rząd wyścig dookoła Francji. I kiedy Christian Prudhomme, szef Tour de France, oraz Patrice Clerc, prezydent ASO, organizatora wyścigu, zobaczyli jak w zeszłym roku Johan po raz kolejny wygrał ich wyścig, tym razem z Contadorem, zalała ich krew.
Okazja do rewanżu trafiła się już wkrótce. Głowny sponsor, Discovery, porzucił kolarstwo, team się rozpadł, a Johan wraz z dużą częścią dawnego Discovery przeszedł do Astany – kazachskiego zespołu, który był uwikłany w spektakularne dopingowe afery na poprzednim Tourze. Bruyneel wprowadził ostre procedury antydopingowe w zespole, przeznaczył 460′000 euro w 2008 roku na walkę z dopingiem, zatrudnił najlepszych kolarzy (Contador, Leipheimer, Kloeden, Gusev, Ivanov) – a mimo to Prudhomme z radością wykopał Astanę z tegorocznego Tour de France. Bo w Astanie jeździł przyłapany na dopingu Vinokurov. To, że Moreni z Cofidisu też został w zeszłym roku złapany na dopingu podczas Tour’u nikomu oczywiście nie przeszkadza i Cofidis został bez problemu dopuszczony do wyścigu w tym roku. Ale przecież to francuski zespół, więc wszystko w porządku.
Ta żenująca małostkowość Francuzów pozbawiła mnie w tym roku Tour de France. Po co oglądać wyścig, skoro nie jedzie w nim obrońca tytułu i przynajmniej dwóch innych kolarzy, którzy mogliby wygrać? Astana to obecnie najsilniejszy zespół Pro Tour’u. Niech za dowód posłuży tegoroczne Giro. O tym, że wystartują, kolarze z Astany dowiedzieli się tydzień (!!!) przed wyścigiem. Rozpoczęli nieprzygotowani, bez formy, zmęczeni.
Wygrał Alberto Contador.
Może więc w tym roku wygra w końcu Cadel Evans, skoro nie będzie miał się z kim ścigać. Jego tytuł będzie jednak tyle wart, co absurdalne “zwycięstwo” Oscara Pereiro dwa lata temu.
Ja trochę pokibicuję Menschovowi albo Kirchenowi, ale generalnie czekam na Vueltę, którą mam nadzieję wygra ktoś z Astany, a przede wszystkim na TdF 2009. Może wtedy wygra najlepszy.








amerykaniec przyzwyczail nas ze wszyscy jada na niego bylo sie czym podniecac(choc nie mial aparycji demi moore) po drugie z przyjemnoscia slyszalem zmartwione glosy komentatorow eurosportu(chyba nigdy nie lubili l.a.) gdy 7 razy stawal na podium
teraz nie ma kolarza z taka charyzma ktory juz przed poczatkiem tdf-u moglby byc kandydatem no 1
wiec …niech wygra ten ktoremu uda sie oszukac antydoping :)
Z Lance’m to było chyba tak jak z Michaelem Schumacherem – gdy wystajesz tak bardzo ponad innych to wywołujesz więcej niechęci niż podziwu. Bo przecież on nie może być “aż tak dobry”.
Śmieszne, że połapali na dopingu wszystkich, którzy dostawali w dupę od Armstronga – z Ulrichem na czele – a samego Lance’a nigdy. Jeśli brał – co wydaje mi się mało prawdopodobne – to nawet to robił najlepiej z wszystkich.
masz racje widzsz amstrong tak jak schumacher jak federer wszyscy sa w tym co robia profesjonalistami a dzisiejsze tdf po prostu grupa kolarzy jedzie .w ksiazce “liczy sie kazda sekunda” l.a. opisuje przygotowania do tdf przypuszczam ze nikt nigdy pzred i po nie bedzie w taki sposob przygotowywac do petli i nikt juz nigdy nie wygra 7 razy z rzedu a szkoda choc ostatnio ci dwaj w eurosporcie probowlai udowodnic ze pzrepisy pozwalajace wygrac tyle razy poczynily wielka szkode tdf coz moze wprowadzic przepis o max ilosci wygranych ? albo max ilosci godzin komentowania w eurosporcie :)