Przeciwko piłce nożnej.
Nie oglądam piłki nożnej. Nie widziałem żadnego meczu reprezentacji od lat, od jakiegoś czasu nawet skrótow z Ligii Mistrzów nie jestem w stanie przełknąć. Piłka nożna to dla mnie sport ułomny, plebejski, oszukańczy.
Można pokazać palcem na sprzedajnych sędziów i piłkarzy, ale korupcja istnieje w każdej dziedzinie życia, nie jest specyficzna dla piłki nożnej.
Łatwo jest też krytykować futbol wskazując na kibiców-półgłówków, którzy stanowią większość obsady trybun meczów ligowych w Polsce. Troglodyci z jakichś śmiesznych “klubów kibica”, dla których najlepszą rozrywką jest zdemolowanie przystanku lub pobicie przypadkowych przechodniów, popierani przez prezesów swoich klubów, którzy zaciekle bronią ich w mediach lub odwrotnie, zaciekle atakują by i tak nie zrobić nic ze swoimi złotymi klientami. Kto inny wykupi karnet na cały rok? Kto inny przyjdzie na mecz nawet, gdy drużyna gra beznadziejnie? Tylko troglodyci.
Ale nie wszędzie tak jest i nie to jest dla mnie najbardziej odpychające. Najgorszą właściwością najpopularniejszego sportu na planecie jest to, że promuje oszustwo i chamstwo. Zawodnik biegnie z piłką. Przewraca się na polu karnym. Gol. Wszyscy mu gratulują, jaki sprytny. Dlaczego oszust nie dostaje bana na 2 lata? Nie mam pojęcia. Ktoś inny strzela gola ręką – wszyscy to widzą na ekranach telewizorów, ale wynik zostaje, gol zaliczony, druzyna awansuje. Dlaczego nie ukarać zawodnika dożywotnim usunięciem z rozgrywek? To przecież zwykły cheater. Ale FIFA i kibice kochają go, bo tak dobrze potrafił znaleźć się w polu karnym.
Gole ze spalonego. Czerwone kartki za nic. Piłkarze udający ciężką kontuzję, którzy za chwilę biegają jak sarenki. To niby jest sport? Nie znam żadnej innej dyscypliny, w której tak bardzo popiera się oszustwa. Jeśli jakiś kolarz weźmie sobie na wzmocnienie niedozwolony specyfik – dostaje natychmiast bana na dwa lata. Jeśli weźmie znowu – dożywotnia dyskwalifikacja. Jeśli piłkarz zrobi to samo – czyli oszuka rywali i zdobędzie przewagę w sposób niezgodny z przepisami – dostaje podwyżkę.
O tak, są jakieś działania pozorowane, jakieś wychodzenie na murawę w towarzystwie dzieci, niby-promowanie idei fair play, jakieś śmieszne zawieszenie Didy na 2 mecze za udawanie… Dlaczego nie 2 sezony? Jak ktoś, kto z premedytacją i po chamsku oszukuje rywali może w ogóle zostać dopuszczony jeszcze do meczów? Jakie prawo ma taki Materazzi do celowego obrażania rywala tylko po to, żeby go sprowokować i wyeliminować? Nie wyobrażam sobie, żeby coś podobnego miało miejsce w innym sporcie. Kimi Raikkonnen mówiący do Fernando Alonso: “twoja siostra to kurwa”? Sven Hannavald szepczący w ucho Adamowi Małyszowi: “wczoraj jebałem twoją matkę”? Nie sądzę. Nie ten poziom.
Tak więc niezbyt emocjonuję się eliminacjami do Mistrzostw Europy, choć na pewno parę meczów głównego turnieju z przyzwyczajenia obejrzę. Decyzja prezydenta niektórych Polaków o odznaczeniu Benhakkera medalem była jedyną interesującą rzeczą w tym całym hurraoptymistycznym szale radości po meczu z Belgią – ucieszyłem się, że Lech K. w dalszym ciągu robi z siebie idiotę i próbuje nieudolnie zyskać parę procent w sondażach metodami prymitywnymi i niezręcznymi, jak to on. Zmartwił mnie Wesoły Donek w poniedziałek, ogłaszając jakiś dzień szczęśliwości narodowej czy inną bzdurę, ale to zdecydowanie lżejszy kaliber.
Póki co jednak zima i wracają prawdziwe konkurencje: biatlon, skoki, curling, zjazdy, biegi narciarskie… Sporty, których nie wstyd oglądać. Uczciwa rywalizacja.








[...] Original post by Kub [...]
Sport » Blog Archive » Przeciwko piłce nożnej. powiedział listopad 20, 2007 @ 10:14 am |
Rozumiem, że można nie lubić piłki, ale dawać za wzór dyscypliny sportowej curling? Toczenie kamiennej bryły po lodzie? Gdzie tu emocje, walka, zapierające dech w piersi rekordy?
To nie sport tylko gierka towarzyska. Zimowy substytut jakichś tam boule.
Prowokator z Ciebie.:)) Taki wpis tuż po “epokowym sukcesie”:))
Nie, serio, ja lubię curling. Wiem, że to takie lepsze francuskie kulki, ale jest tam miejsce i na taktykę, i na technikę gry, i emocji też nie brakuje! Oczywiście są to takie emocje, które nie grożą wyrzuceniem telewizora przez okno (co wydarzyło się na moim podwórku podczas mistrzostw w 1982-gim), ale te kamienne czajniki też potrafią wciągnąć.
Witaj, zatem jest na dwóch.
To jak następnym razem znowu “wszyscy” Polacy będa oglądać mecz, umówimy się na piwo, co?
Tylko gdzie są puby bez telewizorów? :P
Puby bez telewizorów jeszcze da się znaleźć, ale gdzie są puby z zakazem palenia? Wyjście na piwo w Polsce to zwykle konieczność picia paskudnego napoju piwopodobnego i wyprania całego ubrania po powrocie do domu…