Dziennikarzyny władzy usłużne.
Ignorowani za III-ciej Rzeczypospolitej. Zazdroszczący swoim inteligentniejszym i lepiej zarabiającym kolegom. Wyśmiewani za swoje XIX-to wieczne poglądy i niezrozumienie nowoczesnego świata. Trafiający w gusta ludzi niezbyt rozgarniętych i skrzywdzonych przez transformację. Za swoje niepowodzenia obarczający “spisek” i “układ”, a nie własną nieudolność. Teraz złapali wiatr w żagle, teraz jest ich 5 minut. Zrobią wszystko, by podlizać się obecnej władzy. Napiszą każdą brednię, by tylko przekonać czytelników do idei państwa policyjnego zwanego szumnie IV RP.
Ponieważ nie czytuję pism, w których ci ludzie się pojawiają, miałem zawsze kłopot z ich wyodrębnieniem – nie znam przecież nazwisk wszystkich dziennikarzy w Polsce. Zresztą część z nich zaczęła niedawno przebąkiwać nieśmiało, że ten cały Ziobro to nie do końca jest drugim Chrystusem a Kaczyńskiemu jednak troszkę brakuje do Napoleona – pewno ze strachu przed zbliżającym się nieuchronnie końcem kaczyzmu w Polsce. Istniała więc obawa, że nigdy nie dowiem się, jaka dokładnie grupa jest odpowiedzialna za wciskanie ludowi bajek o “układzie” i “rewolucji moralnej”.
Na szczęście jest Tomasz Lis. Niewinnie przedrzeźnił w radiu TOK FM panią Lichocką, ku uciesze będących też w studiu Jacka Żakowskiego, Tomasza Wołka i Jacka Rakowieckiego, ludzi ze wszech miar normalnych i potrafiących mieć dystans do samych siebie, czym spowodował odzew czujnych popleczników Lecha Kaczyńskiego, guru pani Lichockiej. Ulegając impulsowi “kto z nami ręka do góry!”, głęboko urażeni propagandyści IV RP napisali śmieszny list i podpisali się pod nim, dzięki czemu już wiem kto jest kim.
Dla celów archiwalnych i w ramach przygotowań do niezbędnych rozliczeń, które kiedyś w końcu nastąpią, pozwalam sobie zamieścić listę sygnatariuszy owego listu: Paweł Lisicki, Piotr Gabryel, Tomasz Sobiecki, Dominik Zdort, Piotr Semka, Rafał Ziemkiewicz, Igor Janke, Paweł Bravo, Agnieszka Rybak (wszyscy “Rzeczpospolita”), Stanisław Janecki i Dorota Kania (“Wprost”), Piotr Zaremba, Piotr Gursztyn, Michał Karnowski (wszyscy “Dziennik”), Jacek Karnowski i Amelia Łukasiak (TV Puls), Dorota Gawryluk (Biznes TV), Barbara Rogalska (przew. oddziału warszawskiego SDP), Krzysztof Czabański (Polskie Radio), Dariusz Wilczak (“Newsweek”), Kuba Strzyczkowski i Anita Gargas (TVP), Piotr Skwieciński (PAP), Łukasz Warzecha (“Fakt”), Kuba Sufin (TVN24.pl).
Cała sprawa przypomina mi święte oburzenie po programie Kuby Wojewódzkiego z Kazimierą Szczuką, gdzie nabijali się z jakiejś prezenterki Radia Maryja. Otóż bycie osobą publiczną wystawia każdego na krytykę czy satyrę, nawet niewybredną, choć oczywiście ci najbardziej bogobojni traktują każdy żart pod swoim adresem jak obrazę majestatu i potwarz dla samego Pana Boga. W swoim mniemaniu są bowiem bardzo ważni, niemal święci, a ich racja jest najwłaściwsza, a ich zdanie jedynym słusznym.
Co jest bardzo niemądre, gdyż słuszne jest tylko moje zdanie, oczywiście, i tylko mnie nie wolno krytykować, MNIE!








Teraz już rozumiesz, dlaczego dwa lata temu nie zostaliśmy dłużej w Krakowie. Jednak mimo naszego wysiłku nie udało się powstrzymać kaczyzmu.
Hmm… Pamiętacie scenę z “Dnia świra” dotyczącą polityków? ;-)
Robac – może tym razem się uda…
Podoba mi sie reakcja samego Lisa. Chcociaz mogl jeszcze ostrzej po nich pjechac.
I jeszcze ten pseudoszacunek dla kobiet: Lis obrazi KOBIETĘ. Nie dziennikarkę tylko kobietę…
Coz, to towarzystwo jest siebie warte!
Cieszę się, że myślimy tym samym torem. Pozdrowienia!
Kub>Na szczęście jest Tomasz Lis. Niewinnie przedrzeźnił w radiu TOK FM panią Lichocką, ku uciesze będących też w studiu Jacka Żakowskiego[...]
Może niewinnie i z dystansem, ale za to bardzo nieładnie się z tego wycofuje:
Lis dla gazety:
- W czasie audycji wydałem w istocie kilka dźwięków, ale jest oburzające, że grupa prawicowych redaktorów te dźwięki skojarzyły się z Joanną Lichocką, której nazwiska nie wymieniłem – powiedział Gazecie.pl Tomasz Lis. – Za to kuriozalne skojarzenie grupy nadgorliwców panią redaktor bardzo przepraszam.
Owszem Lis nazwiska Lichockiej nie wymienił, zrobił coś innego. Gdy Tomasz Wołek,po popisach, zapytał: “To pani Lichocka?” Lis odpowiedział: Tak. Wszyscy w studio wiedzieli o kogo chodzi, a kto się wahał został uświadomiony, a teraz Lis struga wariata.
Kub>i w ramach przygotowań do niezbędnych rozliczeń
Powodzenia Wam życzę w rozliczaniu. Może w końcu zapanuje kiedyś to “niezależne” i “obiektywne” dziennikarstwo bo ja 17 lat czekam i się doczekać nie mogę.
@KiK – trafna uwaga, długa droga jeszcze zanim prawica zrozumie sens słowa “równouprawnienie”.
@vertok – tłumaczenie Lisa jest właściwe, bo pokazuje, że nie ma zamiaru traktować poważnie sprawy, która jest zupełnie niepoważna. Tak jak moje wezwanie do “niezbędnych rozliczeń” jest tylko parafrazą gomułkowskiej maniery stosowanej przez tropiącego wrogów ludu Jarosława K. i nie należy przecież brać tego sformułowania za zapowiedź przyszłych czystek :)
Niezależnych ośrodków informacji kilka jest – Michnik nie jest przecież na niczyim pasku, to jemu zarzuca się nadmierny wpływ na innych, Rydzyk nie liczy się z nikim poza sobą samym, Urban nie zważa nawet na zdanie kolegów ze starej gwardii…
Kub>gomułkowskiej maniery
Znasz styl Gomułki? Czy to tylko stefano-niesiołkizm z Twojej strony?
Kub>Niezależnych ośrodków informacji kilka jest
IMHO Różnica pomiędzy niezależnym dziennikarstwem a niezależnym ośrodkiem informacji jest znaczna. Ani u Urbana ani u Rydzyka nie pracują niezależni dziennikarze tylko funkcjonariusze przedsiębiorstw wykonujący “zamysł polityczny” Rydzyka czy Urbana.
O koncernie Michnika powiem tylko tyle, że w przeciwieństwie do dwóch poprzednich tam jednak, mimo wszystko, pracują dziennikarze.
Też oczywiście idący “po linii”, ale to jednak nieco inna klasa.
[...] via Dziennikarzyny władzy usłużne. « onlyverse. [...]