Tusk, Kaczor Mniejszy i Polak rozłamany.

Przyznaję się bez bicia – od kiedy zauważyłem Tuska na horyzoncie polityki, czyli od czasów KLD, zawsze na niego głosowałem. Kiedy wszedł do Unii Wolności – byłem zachwycony, bo już nie musiałem się wahać czy oddać głos na UD czy na KLD. Kiedy odszedł z UW by założyć PO – miałem mieszane uczucia. Potem UW przepadła, w PO zaczęli pojawiać się różni dziwni ludzie, w tzw. “dołach” PO zaczęło roić się od politycznych kurew, które wskakują temu do łóżka kto ma większe poparcie wyborcze… Jakoś przestawałem powoli Tuska szanować.

Pamiętam wywiady z nim w latach 90-tych – mówił zwykle jasno, prosto, mądrze (a przynajmniej tak, że zgadzało się to z tym co sam myślałem, więc siłą rzeczy wydawało mi się to mądre). Tusk w XXI wieku jednak coraz więcej mówi “na okrągło”, pustymi frazesami, niekonkretnie. Nie podoba mi się to.

Apogeum mojej irytacji nastąpiło gdy spędził 4 godziny u Mniej Ważnego Kaczora i powiedział mi w telewizorze dwa zdania na ten temat. Ukrył coś przede mną. Zrobił coś brzydkiego z Kaczorem i nie powiedział mi o tym. Dogadał się ze swoim wrogiem za plecami swojego wyborcy.

I wtedy, kiedy już miałem serdecznie dość mojej dawnej sympatii politycznej, wpadł mi w ręce tekst, który te PISiory, które mają tylko ćwierć mózgu, wykorzystują w necie w zbastardyzowanej wersji do zarzucania Tuskowi antypolskości. Tekst ów to odpowiedź Tuska na ankietę z pisma Znak, w której odpowiada na pytanie, czym jest dla niego polskość. Ukazała się w nr 11-12 z roku 1987 i przypomniała mi, dlaczego w ogóle polubiłem Tuska.

Całość krótkiego artykuliku wisi tutaj, tytuł ma “Polak rozłamany”, a ja pozwolę sobie przytoczyć to i owo.

“Polskość to nienormalność — takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu” – pisze Donald, rozwijając dalej, że “tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy”.

Ta niechęć do szowinistycznego, ksenofobicznego, religijnego patriotyzmu, do upajania się naszymi historycznymi porażkami, do czynienia z Polaków narodu durniów i nieudaczników nie jest mi obca i pod każdym z zacytowanych zdań mogę się podpisać.

Dalej znajdujemy: “Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem”. I jak się nie zgodzić?

Ta szarpanina z polskością, zauważanie zarówno jej zalet jak i wad, w przeciwieństwie do ślepego, bezmózgiego, prymitywnego stosunku do niej reprezentowanego przez środowiska narodowo-socjalistyczne (PiS, LPR…) to rzecz rzadka i cenna na naszej scenie politycznej, zdominowanej przez strach przed KK i RM. To cecha, którą powinien posiadać polityk na którego mógłbym oddać głos.

Pisał to, gdy miał 30 lat. Czas nieubłaganie biegnie do przodu. Gdzie ta dawna zdolność do posiadania własnego, niepoprawnego politycznie zdania? Własne zasady powinny być zaletą Tuska, powinny wyróżniać go z motłochu, powinny pomagać mu podejmować decyzje suwerenne, a nie doprowadzać do mizdrzenia się do ludzi, którzy jeszcze przed chwilką go opluwali.

Czy Tusk się zestarzał i zdziadział? Czy kierowanie wielką partią złamało mu kręgosłup? Czy znowu mam głosować na niego tylko dlatego, że każdy nieoddany głos to głos oddany na PiS?

Jako jego dawny wyborca, jestem nieco rozłamany.

~ - autor: Kub w dniu sierpień 10, 2007.

Odpowiedzi: 7 to “Tusk, Kaczor Mniejszy i Polak rozłamany.”

  1. Kub>Dogadał się ze swoim wrogiem za plecami swojego wyborcy.

    W polityce nie ma wrogów. Są tylko ludzie o odmiennych interesach:). Jeżeli się tak zdarzy, że na jakimś etapie interesy obu ugrupowań zaczną być zbieżne to się dogadujemy. Nie zdziwiłbym się gdyby jeszcze zaklepali jakieś zmiany w ordynacji [niekoniecznie Jow-y]. Zresztą, publiczne negocjacje już przerabialiśmy[z okazji POPIS-u]. Odbiło się to czkawką.

    Kub>Tusk w XXI wieku jednak coraz więcej mówi “na okrągło”, pustymi frazesami, niekonkretnie

    Bo przestał być drugorzędnym politykiem, a zaczął grać pierwsze skrzypce. Chce być prezydentem, prezydent musi być trochę[jednak bez przesady] poglądowo nijaki. Przytaczasz tutaj ankietę “Znaku”, mnie się tłuką po głowie jakieś wypowiedzi o charakterze uhmm powiedzmy antykościelnym. Kandydat na prezydenta nie może rozwalać niemal powszechnie przyjętego wizerunku polskości. Właśnie polskości z gatunku B-H-O[Bóg Honor etc]. Jego zadaniem, zadaniem prezydenta nie jest rozbijanie mitów. On te mity, utrwalone już, musi podtrzymać dla dobra wspólnoty.
    Tusk z czasem, albo z politycznego wyrachowania, zrozumiał to.

    I zauważ jeszcze coś. On nie mówi, że ma inną wizję polskości. Nazwijmy ją polskością protestancko-mieszczańską[budujemy, pracujemy, trzepiemy kasę k' chwale ojczyzny etc.] Tylko mówi o swoim pierwszym skojarzeniu. Polskość to od razu nienormalność.
    Nie stara się akcentować tych elementów protestancko -mieszczańskich [które jak w historii chyba każdego narodu były] tylko od razu stają mu przed oczami klęski, którymi każą mu się szczycić. Porażki. Od razu odbiera polskość jako brzemię, które dźwigać musi [choć nie wiem dlaczego, na końcu, twierdzi, że to wybór]. Nie walczy z wizją B-H-O tylko się jej poddaje.

  2. Nie tylko Ty…

  3. @ vertok:
    To w koncu ten Tusk ma wizji BHO poddawac czy jako lider polityczny ją podtrzymywac, mimo że jest syndromem dysfonkcyjnego megalomanstwa i mitomanstwa?

    @ kub:
    Żartobliwie mówiąc, to Donald też kaczka…. Moze wiec to kwestia rozwoju osobniczego, ktory od pewnego wieku popycha do takich postaw.

  4. Jako prezydent[którym jeszcze nie jest]/poważny kandydat na prezydenta[którym jest] powinien ją podtrzymywać. A poddawał się jej w ankiecie Znaku czyli 20 lat temu[w rozwoju politycznym i jak to ująłeś "osobniczym" lata świetlne temu].

  5. Aż mi się nie chce wierzyć, że Donald T. mówił kiedyś tak prosto, klarownie i do rzeczy. Głosowałem na niego, ale teraz bardzo mnie jego postawa rozczarowuje. Brakuje mi jakiejś werwy, energii w działaniu i słowach.
    Teraz bardzo bym chciał na czele PO zobaczyć Zdrojewskiego, ewentualnie Komorowskiego…

  6. Zdrojewski na czele PO – wciąż to powtarzam a nikt mnie nie słucha :(.

    Donald, słyszysz ty mnie?…

  7. ja nie szanuje go juz od dawna, a jak slysze o wielkim pojednaniu dwoch przyjaciol, notabene obydwu z wada wymowy, to az mnie w tylku szczypie :D

Dodaj komentarz